Nie bardzo wiedzieliśmy od czego zacząć, ponieważ naszym jedynym tropem był fakt, że wiedzieliśmy, iż Toriel pracuje dla tajnych służb królewskich Endor. Znaliśmy też nazwę gospody, w której ten czasem przebywał – „Wesoły Wisielec.” O pomoc zwróciliśmy się do Adriana, który już raz udzielał nam informacji. Zgodnie z moimi przypuszczeniami Adrian nie posiadał wiedzy na temat królewskich szpiegów, jednak znał imię jednego osobnika z doków, który podobno z nimi współpracował. Człek ten zwał się Minotaurem i podobno zajmował się zbieraniem haraczu od kilku dziwek oraz innymi dziwnymi interesami. Postanowiliśmy go znaleźć i dowiedzieć się czy może nam dać jakieś informacje na interesujący nas temat. W tym celu udaliśmy się do doków, gdzie wypytywaliśmy prostytutki o Minotaura. Któraś tam z kolei podała nam nazwę karczmy, gdzie ten przesiadywał.
Udaliśmy się do owej karczmy, aby przyjrzeć się wszystkiemu z bliska. Karczmarz za kilka srebrnych centarów powiedział nam, że Minotaur przyjdzie zapewne późnym wieczorem i gdy się tak stanie to nam go wskaże. Zgodnie z jego słowami koło północy zjawił się wysoki mężczyzna ubrany w zwykły mieszczański strój. Gdy tylko się rozsiadł rozejrzałem się jeszcze po karczmie i gdy nie zauważyłem niczego podejrzanego podszedłem do jego stolika. Od razu zagadnąłem go, że chcę porozmawiać na osobności o pomocnikach króla co by nie wzbudzać niepotrzebnego podejrzenia u jego kompanów. Minotaur zgodził się ze mną wyjść na zewnątrz, gdzie mogliśmy spokojnie porozmawiać.
Gdy już znaleźliśmy się na placu zaproponowałem mu złoto w zamian za informacje o Torielu. Ten zaprzeczył, że go nie zna i pomimo moich obietnic zapłaty wrócił do karczmy. Moi kompani również wyszli z karczmy, aby nie zostawiać mnie samego. Na zewnątrz powiedziałem Dinowi i reszcie, aby pilnowali Minotaura, podczas gdy ja wrócę do karczmy. Moje przypuszczenia były słuszne. Niedługo później Minotaur napisał na pergaminie jakąś wiadomość i posłał z nią jakiegoś chłopaka. Ziriel ruszyła za nim, aby ją przechwycić, jednak sam pościg tak ją podniecił, że zapomniała o tym, aby spróbować się dowiedzieć od posłańca, gdzie idzie z wiadomością. Nim chłopak zdążył się odwrócić sztylet Ziriel utkwił w jego ciele.
Po jakimś czasie Ziriel z resztą kompanów zapukała do naszego pokoju w karczmie. Z błyskiem tryumfu w oczach powiedziała, że przechwyciła wiadomość od Minotaura, jednak jej zadowolenie zgasło bardzo szybko – po zadaniu mojego pytania do kogo ta wiadomość miała trafić… Sama wiadomość nie mówiła nam zbyt wiele, Minotaur opisał szczegółowo moją osobę i dopisał, że jestem bardzo ciekawski. Wiadomość była zaadresowana do niejakiego Leirota. Trochę mnie to wszystko zaniepokoiło, jednak postanowiliśmy w następny dzień zaczaić się koło karczmy i postarać się złapać Minotaura. W międzyczasie wysłałem Dina i Adama, aby zakwaterowali się w „Wesołym Wisielcu” w nadziei, że pojawi się tam sam Toriel. Wieczorem nasza próba złapania Minotaura nie powiodła się, ponieważ ten po wyjściu z karczmy udał się do jakiegoś domu w dokach, a następnie zatrzymał w kolejnej karczmie na noc. Zanim Ziriel śledząca go dała nam o tym wszystkim znać nastał ranek. Ziriel jednak zainteresowała się tym domem i poprosiła Adriana o sprawdzenie kto w nim mieszka.
Łaska Lorsha nas jednak nie opuszczała i w Wesołym Wisielcu Adam rozpoznał Toriela – tego samego, którego obraz zobaczył w umyśle umierającego Perreza, porucznika armii Erdor. Tak więc sprawa pochwycenia Minotaura stała się nieaktualna. Przenieśliśmy całą naszą uwagę na Wesołego Wisielca.
Wysłałem Ziriel, aby śledziła Toriela i sprawdziła co robi w nocy. Sprawa wyglądała na poważną, Toriel był chyba wysoko postawionym członkiem tajnych służb, gdyż w nocy dowodził podczas aresztowania jakiegoś bogacza w jego willi. Nie bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać, więc postanowiliśmy zaufać Lorshowi i postanowiliśmy w nocy śledzić poczynania Toriela.
Szczęście nam sprzyjało i drugiej nocy śledzenia Toriel udał się do jakiegoś domu w będącej w odosobnieniu części miasta. Zdecydowaliśmy się zaryzykować i włamać do budynku. Ziriel otworzyła zamek, a my weszliśmy do środka. Jak się okazało nasz gagatek był właśnie w samych majtach i odwiedzał swoją przyjaciółkę. Rzuciłem się za nim w pościg, jednak on był dużo szybszy niż ja w zbroi płytowej. Wyskoczyliśmy przez okno i rozpoczęliśmy pościg. Całe szczęście wraz ze mną gonił Toriela Adam i w jednej z uliczek Adam powiedział, że Toriel nagle zniknął mu z pola widzenia. Nie zastanawiając się długo pomodliłem się do Lorsha, aby wszelkie czary w okolicy straciły swą moc. Me modły zostały wysłuchane i już po chwili zauważyliśmy zaskoczonego Toriela, którego moc Lorsha wyrzuciła z „niewidzialności”. Rzuciłem się w jego kierunku i ledwo co go pochwyciłem. Wraz z Adamem ogłuszyliśmy go ma środku ulicy.
Niestety nie był to koniec kłopotów. Kobieta, która była w pokoju z Torielem swoim krzykiem obudziła sąsiadów i na karku mieliśmy straż. Wraz z Adamem rozejrzeliśmy się szybko i gdy tylko zauważyliśmy puste mieszkanie w jednej z uliczek, wyłamaliśmy do niego drzwi i weszliśmy do środka. Teraz mogliśmy spokojnie rozpocząć nasze przesłuchanie.
Przesłuchanie niestety nie potoczyło się tak jak tego chciałem. Moje pierwsze pytania i próby zastraszenia spotkały się z uśmiechem pobłażania. Żałowałem, że nie miałem pod ręką mistrzów tortur, którzy zajęliby się tym niegodziwcem – jednak musiałem sam postarać się wyciągnąć potrzebne mi informacje. Jak się okazało, Toriel był bardzo odporny na zadawanie bólu i nawet obcięcie mu trzech palców nie skłoniło go do szczerej rozmowy. Widząc, że moje metody nie skutkują, posłałem Adama, aby przyprowadził resztę naszych towarzyszy z nadzieją, że oni są lepiej przystosowani do wyciągania informacji.
Niestety tradycyjnie już ich pomysły nie wniosły nic nowego, toteż postanowiłem nieco podgrzać atmosferę. Poleciłem Dinowi zagrzać wody i parzyliśmy stopy Toriela w tej miłej kąpieli. Tak mijały kolejne minuty, które nie przynosiły wymiernego efektu. Zaczęliśmy się zastanawiać nad przeczekaniem do rana i zakupem odpowiednich pergaminów z czarami, gdy Adam zaproponował, że użyje swoich dziwnych umiejętności, aby zmienić nieco postrzeganie Toriela. Dzięki tej sztuczce Toriel miał pomyśleć, że jeden z nas jest jego dowódcą i miał przychylniej odpowiedzieć na pytania. Jednak był w tym wszystkim jeden szkopuł: osobą, która mogła się podać za jego dowódcę był Din, ponieważ on jako jedyny był najmniej z nas charakterystyczną postacią. Ziriel jest elfką i kobietą, ja dałem się we znaki Torielowi podczas przesłuchania, Adam musiał kontrolować sytuację swym umysłem, a wygląd Radagasta skreślał go całkowicie z tej roli. Przed wprowadzeniem planu w życie przygotowaliśmy Dinowi listę pytań, na które miał postarać się znaleźć odpowiedź.
Gdy wszystko było gotowe rozpoczęliśmy nasze działania. Din zranił mocno Adama łamiąc mu dłoń, co było konieczne do uwolnienia odpowiedniej mocy naszego towarzysza i zaczął wypytywać Toriela. Nie będę opisywał tej rozmowy, gdyż powinienem przewidzieć co się stanie, jednak koniec końców nie dowiedzieliśmy się kompletnie nic. Din nie podołał zadaniu, które mu powierzyliśmy, a Toriel zmarł. Widząc, że nic tu więcej nie zdziałamy, wróciliśmy do karczmy podpalając za sobą budynek, aby zatrzeć ślady naszej działalności. Następnego dnia udałem się do świątyni, aby porozumieć się z kapłanem ze świątyni z Dirdighen. Uzgodniliśmy, że ja wyruszę do Gerdenburga poszukać dalszych wskazówek, a on wyśle tutaj osoby, które będą kontynuowały nasze śledztwo.