Rozpoczęliśmy nasze dochodzenie. Sprawa nie była łatwa, ponieważ wydarzenia, o które pytaliśmy, zdarzyły się kilka lat temu. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do miejscowego historyka, który opowiedział nam co znalazł na ten temat w księgach w Ratuszu Miejskim. Nie było tego wiele, jednak dowiedzieliśmy się, że tej nocy nad świątynią widziano dziwne rozbłyski oraz co ciekawe odnotowano, że nad rankiem w różnych częściach miasta znaleziono 12 ciał ludzi, którzy zostali całkowicie pozbawieni krwi. Postanowiliśmy się temu bliżej przyjrzeć. Dotarliśmy do medyka, który pracował wtedy jako wojskowy medyk i przeprowadzał sekcję zwłok tych ciał. Namówiliśmy go, aby powiedział nam co zapisano w protokole medycznym z tamtej nocy. Sprawa okazała się dziwna, ponieważ dwa z tych ciał miały ślady, które wskazywały, że ktoś upuszczał z nich krew. Mogło to sugerować, że ktoś chciał w sprawę morderstw w mieście wplątać wampiry, pozorując ich metody działania.
Więcej na temat ciał nie dowiedzieliśmy się, ale informacje te zasiały w nas ziarno niepokoju. Postanowiliśmy zatem dowiedzieć się czegoś w sprawie śledztwa dotyczącego ataku na świątynię Lorsha 6 lat temu, prowadzonego przez Straż Miejską. Okazało się, że sprawę prowadził wtedy starszy sierżant Perrez i sierżant Ruki. Od jednego ze strażników, w zamian za kilka monet, dowiedzieliśmy się, że Ruki po śledztwie oszalał i mieszka aktualnie poza miastem, razem z bratem. Perrez natomiast awansował i jest teraz dowódcą strażnicy w randze porucznika.
Jako pierwszego odwiedziliśmy Rukiego. Rozmowa niestety nie dała nam zbyt wielu informacji, ponieważ były sierżant całkiem zwariował. Gdy mnie zobaczył, zaczął do mnie zwracać się per kapitanie i powtarzał, że zrobił wszystko tak jak mu kazano. Bełkotał coś o tajemnicy, jednak nie można było rozróżnić co jest jego majakami, a co wydarzeniami, które miały miejsce. Wróciliśmy do miasta, aby znaleźć Perreza.
Ja udałem się jeszcze do świątyni, aby poszukać na miejscu informacji. Niestety nie znalazłem żadnych notatek kapłanów, które opisywały by wydarzenia sprzed tego haniebnego czynu, jednak w trakcie przeszukiwania świątyni przypomniałem sobie dlaczego ta świątynia tutaj stoi. Jej historia sięga ponad tysiąca lat wstecz. Wtedy to po ziemi chodził nasz zaciekły wróg Azuld, syn dawnego boga Zaltazara, który był wrogiem Lorsha. Wiele lat jego najemnicy walczyli z wyznawcami Lorsha, jednak nikt kto jest wrogiem mojej wiary nie może wygrać. W końcu Wilki dopadły tego psubrata i zniszczyły jego i jego armie. Aby nikt o tym nie zapomniał rozczłonkowano jego ciało i nakarmiono nim Śnieżne Wilki, które strzegły wtedy naszych świątyń. Wilki te posiadły część mocy Azulda i z czasem zostały nazwane Wilkami Mrozu. Do dziś te potężne i inteligentne istoty służą najwyższym dostojnikom Kościoła Lorsha. Jedyną częścią ciała, która się zachowała po Azuldzie, była jego dłoń i ta jako relikt przechowywana była w tej właśnie świątyni.
Gdy tylko sobie o tym przypomniałem, postanowiłem poszukać miejsca gdzie mogłaby być ukryta Dłoń Azulda. Udałem się do katakumb pod świątynią i na miejscu potwierdziły się moje najgorsze podejrzenia – Ręka Azulda została skradziona. Teraz już rozumiałem w jakim celu ktoś zadał sobie tyle trudu, aby ukryć swoje działania. Wróciłem do kompanii i opowiedziałem im o wszystkim.
Postanowiliśmy, że trzeba przesłuchać porucznika Perreza. Dowiedzieliśmy się, gdzie go można spotkać i zastawiliśmy na niego pułapkę. Nasz plan był doskonały, jednak nie uwzględniłem w nim gorącej głowy naszego maga. Gdy tylko złapaliśmy Perreza, zaciągnęliśmy go do wcześniej przygotowanej piwnicy i tam po ocuceniu go zacząłem snuć przed nim wizję bolesnej śmierci jaka go spotka, jeśli nam nie powie tego czego oczekujemy. Jednak Radagast, zniecierpliwiony moją przemową, rzucił jakiś czar na naszego więźnia. Skutek był taki, że rany, których doznał więzień przeważyły szalę i Perrez powoli umierał. Udało mi się tylko złudną nadzieją uleczenia go namówić do podania nazwiska osoby, która zleciła mu zatarcie śladów śledztwa 6 lat temu. Człowiek ten nazywa się Toriel I jest naszym następnym celem.