Kronika

Kroniki XXIII: Miasto Mgieł II

Goth obserwuje, jak Gotrek przechodzi kolejne walki Turnieju Zakonu Węży, a sam mierzy się w pobocznym turnieju pięściarskim. Finał z kapłanem Baurusa daje synowi zwycięstwo, dumę ojca i obietnicę spotkania z Mordrokkiem.

2.05.2026 • Cad • Goth un Nathrek • Kroniki Gotha

Dzięki zwycięstwu w wewnętrznym turnieju, przed Gotrekiem otworzyła się szansa na wystąpienie w Turnieju Zakonu Węży. Ostatnią przeszkodą na jego drodze był wojownik Tanako o imieniu Matsuko. Jednak zanim doszło do tej walki, Gotrek miał kilka dni na przygotowanie się. My w tym czasie porozglądaliśmy się trochę po mieście. Przy jednej z karczm spotkaliśmy nawoływacza, który szukał chętnych do udziału w turnieju walk na gołe pięści. Din, gdy o tym usłyszał, bardzo się ucieszył, bo jak nam powiedział, w młodości ćwiczył boks tesijski. Jako że walki zawodów na pięści miały się odbywać pomiędzy walkami Turnieju Zakonu Węży, w którym miał wziąć udział Gotrek, również ja i Ziriel postanowiliśmy się zapisać. Tak więc każdy z nas oczekiwał nadchodzących dni z niecierpliwością.

Zgodnie z tym co ustaliliśmy wcześniej, po dwóch dniach wezwał nas Tanako, aby Gotrek stoczył walkę z tesijskim wojownikiem, który reprezentował jego dom. Oglądałem tą walkę ze spokojem, ponieważ przeciwnik mojego syna, pomimo wyraźnych umiejętności, nie walczył chyba do tej pory z magiem bojowym i swój brak doświadczenia okupił porażką. Po zwycięskiej walce wszystko było już jasne, Gotrek został dopuszczony do elitarnego turnieju, który miał się rozpocząć za trzy dni, a w którym nagrodą główną miała być dawno zapomniana wiedza. Dowiedzieliśmy się też, że pierwszym przeciwnikiem Gotreka miał być wojownik z Galii, walczący dwuręcznym młotem, dlatego ostatnie dni przed walką Gotrek spędził trenując ze mną, sprawdzając różne, taktyczne warianty walki.

Gdy nadszedł dzień walki wszystkim nam udzieliło się zdenerwowanie. Wiedziałem, że Gotrek podróżował już ze mną ładnych kilkanaście miesięcy, jednak nie byłem pewny jak się zachowa w tak ważnym turnieju. Moje obawy jednak były niepotrzebne, po kilkunastu dniach turnieju mogłem z dumą spojrzeć w oczy każdemu mieszkańcowi tego miasta. Jednak po kolei…

Jak pisałem wcześniej, Gotrek w pierwszej walce trafił na dosyć wolnego przeciwnika, a my, zdając sobie sprawę z jego umiejętności, postanowiliśmy nieco zaryzykować i obstawiać wyniki walk. Na wygraną mojego syna postawiłem sporą sumkę i nie zawiodłem się. Gotrek z łatwością omijał wolne ataki przeciwnika i udanie kontrował go swoją szablą oraz magią. Po chwili było po wszystkim, a my cieszyliśmy się z pierwszego zwycięstwa.

Następnym przeciwnikiem Gotreka miał być mag o imieniu Kratos. On również wygrał swoją walkę dosyć szybko i nie bardzo wiedzieliśmy jaką przyjąć taktykę na takiego przeciwnika. W dniach pomiędzy walkami Gotreka udaliśmy się też na nasz turniej bokserski i całej naszej trójce udało się wygrać swoje walki bez większych problemów.

Kiedy doszło do walki z magiem, okazało się, że pojedynek nie sprawił Gortekowi problemów. Pomimo silnych czarów ochronnych, mag nie mógł sprostać jednocześnie atakom szablą i magią i po paru minutach musiał uznać wyższość mojego syna. Również tym razem postawiliśmy nasze oszczędności na niego, co przyniosło nam pokaźny zysk.

Walki odbywały się co 3 dni, dlatego pomiędzy nimi był czas na odpoczynek. My jednak udaliśmy się na turniej bokserski, aby stoczyć swoje walki. Jednak druga runda turnieju walki na pięści nie przebiegła tak dobrze jak pierwsza, ponieważ Ziriel trafiła na Dina. Nie chcąc z nim walczyć poddała się bez walki. Ja tymczasem nie miałem większych problemów ze swoim przeciwnikiem, jednak widziałem, że zawodnicy, którzy przeszli do trzeciej rundy turnieju, mieli za sobą solidny trening. Czułem, że w następnej walce przyjdzie mi trafić na zawodowca, z którym mogę mieć problemy.

Kolejnym przeciwnikiem Gotreka, w Turnieju Zakonu Węży, miał być przedstawiciel rodu Olsterów, Ijlinor, który tak jak i on był magiem walki. Ten pojedynek był prawdziwym sprawdzianem umiejętności i taktyki mojego syna. Na początku walki byłem pełen obaw o jej wynik, ponieważ Ijlinor rzucił jakiś czar ochronny i zaczął pod jego osłoną rzucać kolejne czary ochronne. Gotrek, zamiast rozpraszać tą barierę, starał się bezskutecznie przebić. Wiedziałem, że taki brak rozwagi może zaważyć na wyniku walki, jednak tego dnia szczęście było po stronie syna Lorsha i po zaciętym pojedynku zwyciężył Gotrek.

Dzień po walce mego syna zakończyłem swój udział w turnieju pięściarskim, ponieważ miałem to nieszczęście nadziać się na potężny sierpowy mojego przeciwnika, który pozbawił mnie na jakiś czas przytomności. Ostatnim z naszej drużyny został Din, który wygrał swój półfinałowy pojedynek, ale w finale przegrał bój o główną nagrodę z Arkenem Viskani. Główna nagroda, czyli Magiczne Obręcze Ran, przypadła więc członkowi licznej rodziny wojowników Viskani, a Din musiał zadowolić się pieniędzmi.

Walka finałowa turnieju szermierczego odbyła się pomiędzy Gotrekiem, a kapłanem Baurusa, Virjakiem Czarnym. Kapłan odziany był w pełną zbroję płytową i był wspomagany mocą swojego boga, co czyniło go niemal odpornym na ciosy szabli Gotreka. Pojedynek rozpoczął się od spokojnego badania przeciwnika, jednak to Gotrek zyskał dzięki temu, ponieważ udało mu się rzucić na siebie czary ochronne. Po kilku następnych ciosach Gotrek przystąpił do ofensywy i zaczął razić kapłana czarami bojowymi. O ile był on prawie odporny na ciosy szabli, to jednak magia nie zważa na pancerz i otrzymał on kilka zranień. Zauważyłem, że kapłan prosił Baurusa o wyleczenie swoich ran oraz że niemal natychmiast dostąpił tego błogosławieństwa. Był to moment zwrotny w tej walce, ponieważ Gotrek zauważył to i udało mu się trafić w kapłana „Pajęczyną”. Gdy już widziałem tryumfalny uśmiech na jego twarzy, z nieba uderzył w Gotreka ogromny „Słup Ognia”, paląc przy okazji pajęczynę. Walka rozpoczynała się niemal na nowo. Jednak z każdą chwilą widziałem, że Gotrek zdobywał przewagę, rany odniesione przez kapłana już nie goiły się tak szybko, a czary mojego syna nieustannie dekoncentrowały wszelkie próby Modlitw o uleczenie. Tak więc stało się, po jednym z ciosów kapłan nie był już w stanie się podnieść i Gotrek został zwycięzcą całego turnieju.

Jak już pisałem fakt ten napawa mnie dumą i cieszę się, że nie wyparłem się błędów młodości i zabrałem syna w tę podróż.

Tanako również nie krył swego zadowolenia, w końcu Gotrek reprezentował jego dom. Przywódca rodu Aragonisów powiedział nam, że tak jak obiecał przed turniejem, podejmie się organizacji spotkania naszej drużyny z Mordrokk’iem.