Kronika

Kroniki XXIX: Zakon Feniksa i Jabłko Życia

Podróż ku klasztorowi i Zakonowi Feniksa prowadzi przez górskie szlaki, najemników oraz poszukiwania Jabłka Życia.

6.06.2026 • Cad • Lyrralt z Tales • Kroniki Lyrralta

Dalszą podróż odbyliśmy w towarzystwie kapitana Ezolda i jego kompanii „Brunatne Sztandary”, którzy udawali się w kierunku Gór Koruska, czyli do pewnego momentu po drodze do klasztoru. Niestety część podróży musieliśmy odbyć sami, ale nie napotkaliśmy żadnych niebezpieczeństw aż do samego klasztoru. Klasztor okazał się wspaniałą budowlą na szczycie góry. Nie był szczególnie ładny pod względem architektonicznym, ale napawał mnie spokojem. Spotkaliśmy się tam z chłodnym przyjęciem, ale kiedy wyjawiłem cel mojej podróży, wpuszczono nas do środka, aczkolwiek całą broń musieliśmy oddać w ręce zakonników.

Dowiedziałem się, że abym otrzymał przedmiot, po który przyszedłem muszę przejść przez trzy próby. Pierwszą z nich była próba walki, czyli musiałem walczyć na pięści z trzema mnichami. W próbie tej bardzo przydały się moje dotychczasowe doświadczenie i moja wrodzona odporność na ciosy, więc przeszedłem ją bez większych problemów. Po krótkiej przerwie miałem przystąpić do drugiej próby, ale wydarzyło się coś, co mnie bardzo zdenerwowało. Dago, pomimo tego, że prosiłem go, aby nie robił niczego głupiego, podczas rozmowy rzucił jakiś czar i każdy z nas odczuł, że to co zrobił ma związek z jakimiś złymi mocami. Przeor klasztoru również się zdenerwował i kazał mu opuścić mury klasztoru, czego ten oczywiście nie chciał zrobić.

Tak więc moje drugie zadanie wykonywałem bardzo zdenerwowany i o mało nie przypłaciłem tego życiem. Zadanie to polegało na przejściu po linie na wysokości około dwudziestu metrów nad ziemią. Gdzieś w połowie drogi przez moje zdenerwowanie i rozkojarzenie, lina wyślizgnęła mi się z ręki i o mały włos nie spadłem, na szczęście udało mi się jakoś dojść do końca.

Trzecią próbę musiałem wykonać wewnątrz klasztoru. To była najtrudniejsza próba i najtrudniejszy wybór jakiego musiałem dokonać. Dotychczas w każdej z prób ryzykowałem tylko moje życie, a jako że w zamian mogłem uratować życie innej osobie, wykonywałem je bez wahania. Tutaj sytuacja się diametralnie zmieniła, ponieważ próba ta polegała na tym, że miałem za zadanie trafić w jabłko znajdujące się na głowie młodego chłopca. Z jednej strony bardzo chciałem strzelić i zakończyć ją pomyślnie, w końcu niedawno brałem udział w turnieju strzeleckim i wierzyłem w swoje umiejętności, z drugiej strony istniało ryzyko, że nie uda mi się trafić i mogę przez przypadek zabić niewinną osobę. Po dłuższym czasie podjąłem decyzję, że rezygnuję z podjęcia tej próby, ponieważ nie mogłem na jednej szali postawić życia niewinnej osoby, a na drugiej innej, nawet tak ważnej jak przywódca druidów.

Byłem smutny, że nie udało mi się pomóc druidom, ale miałem nadzieję, że zrozumieją moją postawę. Jednak tu spotkało mnie wielkie zaskoczenie. Okazało się, że mój wybór był słuszny i jednak pomyślnie przeszedłem przez próbę, która była próbą charakteru, próbą życia. Dostałem w zamian Jabłko Życia, które miałem zamiar oddać w ręce druidów.