Na następny dzień wszyscy razem udali się do Louisa, ponieważ ten miał dla nas kolejne zadanie, a polegało ono na ochronie Dago podczas podróży do pobliskiej wioski, w której znaleziono jakieś tajemne teksty w pewnej piwnicy. Dago trudnił się tłumaczeniem starożytnych zapisków, więc Louis wysłał całą naszą piątkę, aby zbadać sprawę. Podróż przebiegała spokojnie i po 4 dniach szczęśliwie dotarliśmy do celu. Na miejscu okazało się, że przetłumaczenie owych tekstów może zająć Dago kilka dni, więc zakwaterowaliśmy się w pobliskiej karczmie „Pod Dębem”. Dodatkowo jak już wcześniej się dowiedzieliśmy, w pobliżu miasta grasuje Chimera, więc wraz z Morgassem postanowiliśmy zabić tą bestię. Rzeczywiście Dago wraz z Nandinem pracowali nad tłumaczeniem przez kilka dni ale my w tym czasie nie mogliśmy próbować szukać chimery, ponieważ nasi kompani uparli się żebyśmy ich pilnowali również jak będą w domu. Z tego powodu było kilka nieprzyjemności, ale obyło się bez większych ekscesów. Kiedy skończyli tłumaczyć ten tekst, oznajmili, że natychmiastowo opuszczają Artum i wracają do Dermath. Ja się nie mogłem na to zgodzić, ponieważ zadanie zabicia chimery otrzymałem od Elindara i musiałem się z niego wywiązać. Tak więc wspólnie z Morgasem i Bagrielem postanowiliśmy poszukać jej w okolicach opuszczonym kopalń.

Dago i Nandin uznali że nie mają ochoty czekać aż wykonamy to zadanie i wyruszyli w drogę powrotną. My na następny dzień z rana poszliśmy upolować naszą zdobycz. Dziwnym zrządzeniem losu spotkaliśmy bardzo szybko naszych kompanów, ponieważ zauważyliśmy pewną grupkę osób, która prowadziła dwóch jeńców. Po bliższym przyjrzeniu poznaliśmy naszych zbuntowanych towarzyszy. Prawdopodobnie zostali napadnięci przez jakiś banitów. Postanowiłem spróbować pomóc im się uwolnić i bez namysłu poprosiłem o pomoc Morgassa i Bagriela. Jednak w tym momencie usłyszałem od nich słowa, których bym się nigdy nie spodziewał. Uznali oni, że skoro Dago i Nandin się w takie coś wkopali, to również sami powinni się z tego uwolnić, a ich to nie interesuje jak oni to zrobią. Po tych słowach przeżyłem lekki szok i postawiłem sprawę jasno, że z nimi albo bez nich i tak będę próbował uwolnić moich dwóch kompanów.
Gdy Morgass i Bagriel zobaczyli, że mam takie zdanie, postanowili, że jednak mi pomogą, więc wspólnie poszliśmy im pomóc. Udało nam się to zrobić i po jakimś czasie nasi kompani znów byli wolni, a po krótkiej wymianie poglądów postanowili nawet nam towarzyszyć w naszej wyprawie. Kiedy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że w kopalniach nie było nawet śladu chimery, więc postanowiliśmy wracać. Oczywiście nie stało by się tak, gdyby nie pewne zdarzenie, a mianowicie w jednej z jaskini zostałem zaskoczony przez grupkę 3 osób. Postawiony naprzeciwko dwóm kuszom musiałem się z nimi udać do wnętrza jaskini, gdzie rozmawiałem z ich hersztem, któremu zdołałem wyjaśnić, że zabicie mnie nie jest najlepszym pomysłem. Kiedy wyjawiłem mu po co przybyłem w te okolice, zdołałem nawet uzyskać od niego pewne informacje na temat legowiska chimery i to właśnie dzięki nim udaliśmy się w miejsce, gdzie mogła potencjalnie przebywać.
Szczęście nam dopisywało, bo akurat jak się zbliżaliśmy do miejsca, w którym chimera zwykła przebywać, ta nadleciała i zaatakowała nas. Na tą chwilę czekaliśmy od kilku dni, więc ochoczo rzuciliśmy się w wir walki. Niestety walka była krótka, już po paru sekundach Bagriel leżał wykrwawiając się na ziemi, a mnie tylko determinacja utrzymywała na nogach i pewnie tam zakończyły by się moje dzieje, gdyby nie interwencja Dago, który jakimś magicznym sposobem zdołał uśpić chimerę. Dzięki temu zdołaliśmy ją zabić, a niedługo później zjawił się po jej ciało mag Shanturazdal, który zlecił nam to zadanie w Dermath.
Jako, że nie czuliśmy się najlepiej, postanowiliśmy odpocząć do następnego dnia i dopiero rano wyruszyć do miasteczka, w którym aktualnie przebywaliśmy. Dzięki pomocy czarów Nandina, w miarę szybko dotarliśmy do miejsca naszego zakwaterowania. W tym momencie trapił mnie tylko jeden problem, ponieważ ja byłem umówiony na spotkanie 1 maja, a do tego terminu zostało już tylko 4 dni. Chcąc za wszelką cenę tam dojechać w wyznaczonym terminie kupiliśmy wóz i popołudniu wyruszyliśmy z powrotem do Dermath.