Kronika

Kroniki XXII: Taliesin

W Dermath Lyrralt uzgadnia służbę u Elindara Dafe, a drużyna poznaje Taliesina, który wnosi do kompanii własne problemy i ambicje.

6.06.2026 • Cad • Lyrralt z Tales • Kroniki Lyrralta

Po przybyciu do Dermath udałem się do swojego pana lennego Elindara Dafe, w celu uzgodnienia warunków umowy. Dowiedziałem się tam, że moja służba ma rozpocząć się 15 kwietnia, a do tego czasu mamy czas na zaaklimatyzowanie się. Po kilku dniach Nandin zaproponował nam wspólną pracę, która miała polegać na ochronie barda o imieniu Taliesin. Był to mój i Morgassa stary znajomy i szczęśliwym zbiegiem okoliczności to właśnie nam przydzielono to zadanie. Spotkanie z bardem miało miejsce w karczmie, gdzie doszło do czułego powitania. Jako, że nie widzieliśmy się ze sobą od dłuższego czasu, więc nie obyło się bez opowiadań przy kufelku piwa. Okazało się, że Taliesin ma zagrać w karczmie w Zakazanej Dzielnicy w Haremie, a nasze zadanie ma polegać na jego ochronie, ponieważ dzielnica ta nie należy do najbezpieczniejszych. Chcąc jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki ustaliliśmy, że przez noc przy pokoju barda będzie stróżował zawsze jeden z nas. Noc minęłaby spokojnie, gdyby nie mały incydent, który się wydarzył. Bagriel podczas swojej warty został zaskoczony przez jakiegoś napastnika i z nożem na gardle wyznał, w którym pokoju śpi bard. Sytuacja ta mogła by się tragicznie skończyć dla Taliesina, gdyby nie fortel który zastosował Bagriel, a mianowicie zamiast pokoju barda wskazał na pokój zamieszkiwany przeze mnie i Morgassa. Osoba będąca w komitywie z zabójcą, który zaatakował Bagriela, wdarła się do tego pokoju i nie mając pojęcia o tym kto w nim tak naprawdę mieszka zaatakowała mnie, podczas gdy ja sobie smacznie spałem. Na szczęście w tym pokoju spał również Morgass i on wyratował mnie z opresji atakując zaciekle napastnika. W wynikłej walce zbir poległ, ale jego kompanowi udało się uciec. Reszta nocy upłynęła w spokoju. Na następny dzień wszyscy mieli razem wyruszyć do Karczmy na koncert barda. Jednak okazało się że nie mogę z nimi iść. Louis, jeden z członków gildii Złoty Los, zaproponował mi żebym ochraniał Dago, do czasu aż Nandin wróci z resztą jego przyjaciół i wtedy wspólnie będą to robić. Przez kilka dni nic ciekawego się nie działo, ale coraz bardziej martwiłem się o swoich przyjaciół, którzy powinni już dawno wrócić. Na szczęście po kilku dniach zastałem ich w gospodzie całych i zdrowych. Okazało się, że przeżyli wspaniałą przygodę na niewielkiej wyspie, na której się znaleźli nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności.