Kronika

Kroniki VIII: Banda Galkosa

Wyprawa do Arkanii prowadzi przez Góry Północne i trop bandy Galkosa, gdzie zwykła podróż zamienia się w starcie z czymś znacznie groźniejszym.

6.06.2026 • Cad • Lyrralt z Tales • Kroniki Lyrralta

Po niedługim czasie wyruszyliśmy w podróż do Arkanii. Oczywiście przed wyprawą zrobiliśmy porządne zakupy, jako że nasza podróż miała trwać kilka tygodni. Naszym pierwszym celem były Góry Północne, gdzie dotarliśmy bez przeszkód. W samych górach wędrówka szła nam bardzo opornie, teren, po którym się poruszaliśmy, był trudny i pocięty górskimi ścieżkami. Na dodatek natura nam nie sprzyjała i w pewnym momencie natknęliśmy się na zawaloną drogę. Wyruszyłem na zwiad, aby poszukać innego przejścia przez ten odcinek gór i po niedługim czasie znalazłem takie, które zmierzało mniej więcej w kierunku, gdzie się wybieraliśmy. Zawróciliśmy więc i pojechaliśmy tą leśną ścieżką. Droga była trudna, ponieważ strasznie lało i nasz wóz grzązł w błocie. Mieliśmy jednak szczęście, ponieważ natknęliśmy się na opuszczony kasztel, gdzie postanowiliśmy się schronić i przeczekać ulewę. Udaliśmy się na spoczynek, chociaż wiedząc, że znajdujemy się w nieznanej krainie, wystawiliśmy podwójne warty. Okazało się, że to najprawdopodobniej uratowało nam życie, ponieważ wartujący zauważyli, że do kasztelu zbliżała się duża grupa konnych. Nie znając zamiarów nadjeżdżającej grupy, schroniliśmy się w piwnicy. Jak się okazało dobrze zrobiliśmy, ponieważ przybysze zaczęli niszczyć kasztel i dobytek, który się znajdował na podwórzu. W piwnicy znaleźliśmy ukryte przejście i kiedy zbrojni zaczęli przeszukiwać piwnicę, ukryliśmy się tam wszyscy.

Kiedy napastnicy opuścili piwnicę, rozpaliliśmy światło i naszym oczom ukazał się niesamowity widok. Wszędzie w ukrytym pomieszczeniu stały skrzynie wypełnione przeróżnymi skarbami, złotem, srebrem, klejnotami. Nigdy nie widziałem takiego bogactwa na oczy. Przeczekaliśmy aż najeźdźcy odjadą i postanowiliśmy zabrać część skarbu, dzięki któremu moglibyśmy żyć do końca naszych dni bez zmartwień. Niestety, gdy tylko zaczęliśmy wynosić skarby z ukrytego pomieszczenia, pojawiły się i zaatakowały nas dwa Yugoloth’y Strażnicze, potężne istoty wykorzystywane przez magów do pilnowania skarbów.

Yugoloth Strażniczy

Tylko cudem udało nam się uciec tym demonicznym strażnikom. Ukryliśmy się w bocznym korytarzu tego pomieszczenia, gdzie w jakiś sposób potwory nie miały wstępu. Mieliśmy jednak inny poważny problem, ponieważ nie wiedzieliśmy w jaki sposób opuścić piwnicę. Byliśmy w potrzasku.

Problem sam się rozwiązał wraz z przybyciem właścicieli kasztelu. Musieliśmy opuścić pokój ze skarbem pod groźbą śmierci. Przywódca bandy, do którego należał kasztel, nazywał się Galkos i nie był oczywiście zadowolony z odkrycia przez nas ich tajemnicy.

Człowiek ten miał jednak swoje problemy, a my spadliśmy mu po prostu z nieba. Galkos zaproponował nam życie w zamian za wykonanie dla niego pewnego zadania. Jego córka została porwana przez konkurencyjną bandę zwaną Nocnymi Sztyletami i była przetrzymywana w roli zakładnika. Nikt z bandy Galkosa nie mógł się nawet zbliżyć do wrogiego obozu. Galkos powiedziałnam, że jeżeli udało by nam się uwolnić jego córkę, to pozwoliłby nam odejść wolno. Domyślalismy się, że w przypadku odmowy alternatywy nie będzie i czeka nas śmierć. Aby być pewnym, że nie uciekniemy, Zorac, czarodziej, który mu towarzyszył, założył nam na szyje magiczne obręcze. Na jedno słowo maga, obręcze mogły nas udusić.

Zadanie, którego się podjęliśmy, nie było łatwe, ponieważ obóz Nocnych Sztyletów był dobrze chroniony. Nie będę wnikał jak to zrobiliśmy, powiem tylko, że mieliśmy sporo szczęścia i udało nam się uwolnić córkę Galkosa, a ja odzyskałem swojego rumaka, którego Nocne Sztylety ukradły z podwórza kasztelu. Zwróciliśmy córkę Galkosowi, a ten nie dość, że puścił nas wolno, to wynagrodził nas za wykonane zadanie. Gurney otrzymał od Zoraca pergamin z jakimś czarem ze skarbca bandytów, a ja wdałem się w dyskusję o stylach walki z Galkosem. Galkos widząc mój fechtunek i umiejętności i wiedząc, że szukam tajemnego klasztoru Fechmistrzów, powiedział, że kiedyś znał człowieka mającego takie umiejętności. Człowiek ten nazywał się Zoltrin Falk i spotkał go w miasteczku Bakoff, 3 tygodnie drogi od Bagest. Być może ten człowiek mógłby mi pomóc w odszukaniu drogi do klasztoru. Galkos i jego banda postanowili skończyć z bandyckim rzemiosłem i rozkręcić legalny interes. Myślę, że to dlatego nas wypuścili - opuszczali stary kasztel i zabierali ze sobą odkryte przez nas skarby.

Nazajutrz opuściliśmy kasztel Galkosa i wyruszyliśmy w dalszą drogę, która przebiegała spokojnie aż do miasteczka Ahn w Arkanii. Tam zatrzymaliśmy się na dłuższy postój, aby zasięgnąć języka i zorientować się w sytuacji jaka panowała w tym regionie. Dowiedzieliśmy się, że Kapituła Cienia szkoli ludzi na magów i każdy może poddać się takiemu szkoleniu, jeżeli tylko zapłaci odpowiednią kwotę. Po paru dniach wyruszyliśmy do Bagest i trzy dni później dotarliśmy do celu naszej podróży.