Po walce Ziriel wielce zdenerwowana zaczęła dyskutować z Radagastem o przyzywaniu w trakcie bitwy nieznanych nam istot. Jej zdenerwowanie wynikało z faktu, że w trakcie walki, blisko niej, pojawiły się trzy nieznany istoty, które ruszyły w jej kierunku. Ziriel jako wojowniczka oczywiście nie zastanawiała się długo i już chwilę później jedna z istot znikła po ciosie sztyletem. Radagast, który przywołał te istoty, tłumaczył, że ostrzegał nas krzykiem, że zmory się pojawią, jednak on nie rozumie jaki harmider panuje, gdy jest się na pierwszej linii walki. Oczywiście te rozmowy przyniosły tylko taki efekt, że Radagast się po raz kolejny obraził i mrucząc coś pod nosem zaczął studiować księgi. Pozostawała jeszcze kwestia ciała zabitego przez zmory. Radagast poinformował nas, że ciało to zostanie zamienione w zmorę, jeżeli wcześniej kapłan go nie pobłogosławi. Ja oczywiście powiedziałem Radagastowi, że skoro używa tego rodzaju magii, niech sam rozwiąże ten problem. Uważam, że każdy powinien ponosić konsekwencje swoich czynów. Po za tym miałem dość prób stawiania mnie przed faktem dokonanym… Radagast wartował całą noc pilnując ciała, jednak nic się nie stało.
Podczas spoczynku miałem dziwny sen. We śnie objawił mi się Anumis i powiedział, że zanim wyruszymy do Ogona Diabła muszę stworzyć dzieło, o którym od dawna marzyłem. Ma to być sztandar mojego rodu, z którym wyruszymy po Kryształ Kyriana. Anumis powiedział, że bez sztandaru wszyscy zginiemy. W mojej wizji objawił mi, że muszę udać się do Miasta Mgieł, a tam odnaleźć Szmaragdowego Czarownika, który wręczy mi „iskarati” – następne instrukcje pojawią się z czasem. Din powiedział, że Szmaragdowy może oznaczać tesijczyka – cesarzowa tesijska nosi przydomek Szmaragdowa Cesarzowa i od tego tytułu czasem tak się nazywa tesijczyków. W mieście znaliśmy tylko jednego czarownika tesijskiego, Idżi Khana i mieliśmy zamiar właśnie do niego pójść. Podczas dyskusji wyszło także, że „iskarati” to może być Emanuel Iskarati, znamienity malarz paddarski – nawet ja o nim słyszałem. Wszystko to miało okazać się prawdą lub nieprawdą już niedługo.
Po przybyciu do Miasta Mgieł udaliśmy się do Tanako, aby go powitać i dowiedzieć się czy może nas skontaktować z Mordrokiem. Gdy doszliśmy przed jego rezydencję zauważyliśmy zwiększoną ilość straży, jednak biorąc pod uwagę nasze stosunki z Tanako nie obawialiśmy się z ich strony niczego złego. Jednak sytuacja, którą zastaliśmy, nieco nas zaskoczyła. Przywitał nas Yoshi i powiadomił, że Tanako może nas przyjąć dopiero o północy. Tymczasem Yoshi wskazał nam gospodę, w której zasugerował nam odpoczynek. Zwała się „Rycerska”, a my udaliśmy się do niej czekając na wyjaśnienia.
Przed północą udaliśmy się do rezydencji Tanako, gdzie spotkaliśmy się z głową rodu. Po kilku pierwszych zdaniach mieliśmy obraz sytuacji. Trzy zwaśnione rody, Raików, Aragonisów i Olsterów, rozpoczęły walkę i zginęło wielu ludzi. Jednak aktualnie walka stała się mniej krwawa, a bardziej zdradziecka. Zwaśnione rody wynajęły na swoje usługi różnego rodzaju zabójców, którzy eliminują wybrane cele. Z tego powodu Tanako nie chciał zaoferować nam gościny, gdyż mogło to ściągnąć na nas niebezpieczeństwo.
Miał jeszcze jeden powód. Mianowicie przebywał u niego jeszcze jeden gość ze swoją świtą, o którym nie chciał nam więcej powiedzieć. Zresztą mieliśmy okazję go zobaczyć, bo w trakcie naszej rozmowy wszedł on do komnaty, w której rozmawialiśmy. Fakt ten zakończył naszą rozmowę z Tanako co było jeszcze bardziej dziwne… Jakby tego było mało przybysz bardzo uważnie nam się przyglądał.
Czekając na znak od Mordroka, który nie był widziany od pół roku w Mieście Mgieł, odpoczywaliśmy w karczmie. Ze względu na nieciekawą sytuację w mieście, powiedziałem reszcie, aby nie wychodziła na miasto sama, tylko starali się chodzić dwójkami. Oczywiście Radagast nie zastosował się do mojego zalecenia i wymykał się z karczmy w sobie tylko znanych celach.
Wykorzystując czas, który mieliśmy spędzić w karczmie na czekaniu na Mordroka, poszliśmy do Idżi Khana zapytać go czy ma tajemnicze „Iskarati”, o którym była mowa w mojej wizji. Gdy tylko weszliśmy do sklepiku maga, zapytałem go o interesujący mnie przedmiot i trzeba przyznać, że się zdziwiłem, gdy mag od razu powiedział, że ma obraz stworzony przez Emanuela Iskarati, jednak jeżeli chcemy go otrzymać, musimy rozwiązać trzy zadania. Zaciekawiło mnie to i chętnie przystąpiłem do gry z magiem. Pierwszym zadaniem było wykazanie się zręcznością i pracą zespołową podczas opuszczania drewnianego kija na podłogę. Dwa następne były to słynne zagadki Khana, na które udało nam się znaleźć odpowiedź. Gdy tylko odpowiedzieliśmy na nie, Idżi Khan dał nam obraz.
Obraz ten przedstawiał grupę awanturników, która stała przed jakąś górą. Osoby przedstawione na obrazie były niesamowicie do nas podobne, co mnie upewniło, że udało nam się zebrać pierwszą część układanki. Zabraliśmy obraz do karczmy, aby tam go dokładniej obejrzeć. Nie znaleźliśmy na nim więcej wskazówek, chociaż jak się okazało były tuż przed naszymi oczami. Ziriel kilka dni później poszła do maga, aby zakupić jakieś przedmioty i w trakcie rozmowy zagadnęła na temat obrazu. Dowiedziała się, że na obrazie przedstawiona jest Góra Gromu, która znajduje się kilka godzin drogi od Miasta Mgieł. Emanuel rok temu namalował ten obraz, ale nie był z niego zadowolony i mag kupił go za niewielkie pieniądze.
Postanowiliśmy poczekać, aż Din wydobrzeje i wyruszyć na górę poszukać innych wskazówek. Tymczasem Radagast nie wrócił na noc po jednej ze swoich wędrówek. Póki nie było go kilka godzin nie denerwowaliśmy się, jednak gdy okazało się, że nie wrócił na noc, zacząłem się niepokoić. Następnego dnia, po południu wrócił zakrwawiony z postrzępionym ubraniem. Na nasze pytania co się stało zaczął kręcić, że napadli go rabusie na mieście i ocknął się na drugi dzień w Pozamieście, w dzielnicy Urwisko. Oczywiście zabrano mu wszystko… Sytuacja nie byłaby tak poważna, gdyby nie fakt, że na wędrówkę zabrał ze sobą Amulet Wody, który zdobyliśmy w Zaiharze. Gdy dotarł do mnie ten fakt, przed oczami pojawiła mi się mgła krwi. Musiałem zamilknąć na kilka minut, gdyż obawiałem się, że odrąbię temu magowi głowę. Gdy się uspokoiłem, moi towarzysze gotowali się do odbicia własności Radagasta.