Kronika

Kroniki XXXVII: Zaihara i Demonolog II

Astimmor zgadza się pomóc Radagastowi, ale żąda rytuału Całkowitej Konsekracji, odpowiedniego ciała i błogosławieństwa broni przez kapłana boga wojny. Goth widzi w tym próbę wiary dla maga, a jednocześnie przygotowuje wyprawę do Orkan Kazar po więźnia znającego drogę do Cytadeli Burz.

2.05.2026 • Cad • Goth un Nathrek • Kroniki Gotha

Zanim jednak zajęliśmy się sprawą Taurusa, przywódcy siatki szpiegowskiej Mordrokka w Zaiharze, postanowiliśmy dokończyć kwestię klątwy Radagasta. Udaliśmy się do gospody „Wronie Oko”, gdzie spotkaliśmy się z półolbrzymem Kander Khanem, służącym Astimmora. Półolbrzym wysłuchał naszej opowieści i powiedział, że za 3 dni przyniesie nam odpowiedź od demonologa dotyczącą ewentualnego wspólnego spotkania.

3 dni później, podczas kolejnego spotkania, półolbrzym przyniósł odpowiedź twierdzącą i jeszcze tej nocy mieliśmy udać się w podróż do siedziby Astimmora. Nie chciałem, aby poszła tam cała drużyna, dlatego nasz najcenniejszy ekwipunek został pod opieką Ziriel i Dina, natomiast ja, Gotrek i Radagast wyruszyliśmy.

Po przybyciu na miejsce okazało się, że półolbrzym dostaje się do wieży za pomocą małej łodzi wiosłowej, którą udawało mu się płynąć tylko dzięki swojej nadludzkiej sile. W wieży czekał na nas demonolog. Nie sprawiał jakiegoś szczególnie złowieszczego wrażenia, jednak wyczuwałem dziwną aurę otaczającą jego postać, co pewnie jest następstwem przebywania w towarzystwie istot z niższych planów. Podczas rozmowy Astimmor zgodził się zdiagnozować jaki duch opętał naszego maga, jednak już wypędzenie go to całkiem osobna sprawa. Nie mieliśmy większego wyboru, tak więc zgodziliśmy się na takie rozwiązanie.

Astimmor, aby porozmawiać z duchem Radagasta, musiał go zahipnotyzować, jednak upewniłem się, że ja i Gotrek będziemy w pobliżu, aby czuwać nad jego ciałem. Mag rozpoczął od wyrysowania dziwnych symboli na twarzy Radagasta i za pomocą magicznego wisiorka wprowadził go w stan hipnozy. Po chwili przemówił w języku istot niższych. Ani ja, ani Gotrek nie potrafimy porozumiewać się w tym języku, dlatego nie wiedzieliśmy o czym mówi, jednak nie trwało to zbyt długo. Gdy tylko skończył głowa Radagasta opadła w dół, a on sam stracił przytomność. Astimmor podszedł do nas i przekazał nam nie całkiem miłe wieści. Powiedział nam, że duch, który opętał Radagasta, chce opuścić jego ciało i aby to się stało musimy przeprowadzić Rytuał Całkowitej Konsekracji. Demonolog powiedział nam, że może przeprowadzić taki rytuał, jednak będzie to możliwe tylko w Święto Słońca i będzie nas sporo kosztowało. Jako zapłaty zażądał dwieście złotych centarów. Wiedziałem, że Radagast nie miał takiej gotówki, dlatego zapytałem czy istnieje inny sposób zapłaty i o dziwo mag się zgodził. Powiedział, że jest w trakcie tworzenia przedmiotu magicznego, który do wykończenia potrzebuje błogosławieństwa kapłana boga wojny. Jeżeli bym się zgodził pobłogosławić tą broń, to on w zamian uwolni maga od klątwy.

Demonolog powiedział nam także, że będziemy musieli dostarczyć ciało wojownika, do którego przeniesiemy duszę, która opętała Radagasta. Ów wojownik ma być bardzo dobry w swoim rzemiośle, a jego ciało musi być w świetnej kondycji. Oprócz tego dobrze by się stało, gdybyśmy poznali imię osoby, która opętała naszego nekromantę. Demonolog nie był w stanie się tego dowiedzieć, ponieważ duch zapomniał już jak się zwał i powoli zatraca się między Światem Umarłych i naszym. Radagast jest jego pożywieniem i tylko dzięki niemu udaje mu się trwać w obu światach naraz. Niestety dla nekromanty taki stan rzeczy jest bardzo wyczerpujący i wyniszczający jego ciało. Astimmor powiedział nam, abyśmy udali się do Eleniasza, który może nam pomóc w sprawie znalezienia odpowiedniego ciała. Eleniasz to urzędnik państwowy III rangi, który rezyduje w Urzędzie Wojny. Odpowiedziałem magowi, że zastanowimy się nad jego ofertą, a naszą odpowiedź przekażemy poprzez półolbrzyma Kander Khana.

Radagast zaczynał dochodzić do siebie, więc pomogliśmy mu opuścić wieżę i wróciliśmy do Zaihary. W karczmie podzieliliśmy się wieściami z kompanami i wspólnie zastanowiliśmy się co dalej. Postanowiliśmy najpierw udać się do Eleniasza, zebrać informacje o potencjalnych wojownikach, którzy nadaliby się jako ciało dla ducha, a następnie postarać się uwolnić Taurusa. Tak też zrobiliśmy.

Następnego dnia ja i Radagast poszliśmy do budynku Urzędu Wojny. W drodze Radagast poruszył temat błogosławieństwa, o które prosił Astimmor. Zapytał mnie czy mogę to zrobić. Niestety nie mogłem udzielić mu jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, gdyż cała kwestia jest bardziej złożona. Po pierwsze już po słowach Astimmora zauważyłem rękę Lorsha w całej tej sytuacji i wiedziałem, że jest to test wiary mojego młodego kompana. Po początkowym zafascynowaniu wiarą w Lorsha przyszedł czas na jej scementowanie i udowodnienie zdolności do poświęceń w imię boga. Do tej pory mag czerpał garściami dary boga, niewiele dając w zamian, a nawet często sprzeciwiał się mojej woli, która chciała w imię naszego boga pokonywać niepokonanych do tej pory wrogów. Jednak wiedziałem, że nieprzypadkowo los postawił na mojej drodze tego wątłego maga i moim zadaniem było go odpowiednio pokierować, tak więc obiecałem, że pójdę do wieży demonologa pobłogosławić broń maga, jednak o sile błogosławieństwa zadecyduje Lorsh.

Po naszej rozmowie dotarliśmy pod drzwi gmachu Urzędu Wojny, tak więc ruszyliśmy na spotkanie z Eleniaszem. Urzędnik Eleniasz okazał się być przeraźliwie grubym człowiekiem, który przez cały czas jadł ogromne ilości owoców i mięsa. Gdy powiedzieliśmy mu kto nas interesuje, powiedział, że postara się poszukać dla nas kogoś odpowiedniego. Eleniasz pracował w Departamencie Ludności i miał dostęp do szerokiej wiedzy na temat przeróżnych więźniów, skazańców i niewolników. Kilka dni później przyszliśmy do grubego urzędnika ponownie, aby zapytać czego się dowiedział, a on przedstawił nam listę kilku osób, które mniej więcej spełniały nasze wymagania. Okazało się, że najlepszym kandydatem będzie człowiek, który znajduje się w tym samym obozie co Taurus. Tak więc nie pozostało nam nic innego jak wyruszyć do Orkan Kazar.

Przed wyruszeniem do miasteczka Itzen, które leży niedaleko obozu pracy Orkan Kazar, udaliśmy się jeszcze do Bjorga, który powiedział nam z kim możemy się skontaktować w owym miasteczku. Spakowaliśmy się i ruszyliśmy w podróż i już po kilku dniach byliśmy na miejscu.

Zakwaterowaliśmy się w karczmie „Pod Małą Wisieńką” i poszliśmy poszukać naszego szpiega Arstena. Agent Bjorga przebywał w mieście od kilku dni i udało mu się zebrać garść informacji na temat obozu Orkan Kazar. Dowiedzieliśmy się w jakich godzinach pracują więźniowie, ilu strażników ich pilnuje oraz mniej więcej jak wygląda teren wokół kamieniołomu, gdzie na co dzień pracują skazańcy. Mapa terenu nie była zbyt dokładna, więc postanowiliśmy, że Gotrek, wykorzystując czar „Latanie”, uda się na zwiad.

Wieczorem Gotrek wziął Maskę Widzenia w Ciemnościach i ruszył w kierunku obozu. Rankiem mogliśmy zobaczyć owoce jego pracy. Mapa, którą nam przedstawił, była już bardziej dokładna, a przy okazji mógł nam nieco opowiedzieć o zwyczajach strażników. Wieczorem spotkaliśmy się ponownie z Arstenem, aby omówić wszystkie informacje. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że na następny dzień do miasta miał przybyć jeden z magów zwanych Ognistymi Salamandrami. Są to bojowi magowie na usługach Ifresha, którzy co jakiś czas kontrolują jego ziemie, obozy pracy i newralgiczne punkty królestwa. Nasza Kompania od razu zaczęła się zastanawiać nad ubiciem maga, jednak nie byłem przekonany czy jest to najlepszy pomysł.