Moja przemowa do więźniów przyniosła skutek. Po kilku chwilach jeden z nich przyznał, że znał kronikarza jednak dalsze wiadomości nie było już dla nas tak szczęśliwe. Okazało się, że dwa dni temu kronikarz zmarł, a jego ciało zostało wrzucone do Koryta. Z tego co wiedzieliśmy to tak nazywa się miejsce znajdujące się na tym poziomie więzienia, do którego wrzucane są ciała więźniów, którzy nie wytrzymali tortur i panujących tu warunków. Postanowiliśmy sprawdzić tą informację i udać się do Koryta. Zabraliśmy dziadka, który nam o tym powiedział i ruszyliśmy w kierunku Koryta. Wraz ze zbliżaniem się do tego miejsca narastał odór rozkładających się ciał. Gdy doszliśmy na miejsce smród był już prawie nie do wytrzymania. Stojąc w wejściu wykorzystaliśmy naszą moc do przyjrzenia się pomieszczeniu. Pomieszczenie było okrągłe, a na jego środku znajdowała się ogromna dziura. Gdy do niej podeszliśmy naszym oczom ukazała się przepaść. Tuż przy skarpie znajdowała się przedziwna maszyneria, która na pierwszy rzut oka służyła do opuszczania się w głąb Koryta. Nie widziałem innego wyjścia jak sprawdzić co znajduje się na dnie tego miejsca. Wraz z Dinem, Radagastem i jednym z więźniów opuściliśmy się na dół. Było to możliwe dzięki maszynerii, którą obsługiwała Ziriel.
Pełni niepokoju opuszczaliśmy się coraz niżej, ale nie byliśmy przygotowani na widok, który ukazał się naszym oczom na samym dole. Całą widoczną przez nas podłogę pokrywały szczątki ludzi. Rozglądaliśmy się uważni wypatrując jakiegoś świeżego ciała, wszakże kronikarz zginął dwa dni temu. Dzięki łasce Lorsha udało nam się go znaleźć, jednak kłopoty dopiero się zaczęły. Radagast powiedział, że do rzucenia czaru „Rozmowy z umarłymi” wystarczy jakaś część z leżącego ciała, tak więc podszedłem, aby odrąbać rękę kronikarza. Gdy tylko to zrobiłem powiedziałem, aby wszyscy wracali na platformę. Jednak w tym momencie stało się coś przez nas nieprzewidzianego. Radagast zatrzymał się, a jego laska rozbłysła nieludzkim światłem. Po chwili z ust Radagasta zaczęły wydobywać się dziesiątki głosów, tak jakby przemawiało przez niego kilkanaście osób jednocześnie. Nie będę dokładnie opisywał tej rozmowy, gdyż nie czas ku temu, przytoczę tylko słowa kronikarza, który w pewnym momencie przemawiał ustami Radagasta. Powiedział on, że Randalf poszukuje Kryształu Kyriana, aby odprawić rytuał, który ma na celu zbezczeszczenie go i posłużenie się w walce z Lorshem. To co usłyszałem tylko upewniło mnie w moim postanowieniu zabicia Randalfa.
Po tej rozmowie Ziriel wciągnęła nas na górę, a ja pełen podejrzeń przyglądałem się Radagastowi. Ponieważ nasza misja tutaj dobiegła końca wróciliśmy do tajemnego wejścia, a później do portu. Następnego dnia spotkaliśmy się z Olafem i powiedzieliśmy mu czego się dowiedzieliśmy. Oczywiście nie powiedzieliśmy mu wszystkiego, jednak zapewniłem go, że będziemy w dalszym ciągu podążać tym tropem, a on ma w tym czasie postarać się dowiedzieć w jaki sposób można się dostać do komnat Randalfa. Ostatnią rzeczą, która pozostała nam do zrobienia w tym mieście było spotkanie z Mariusem. W wyniku rozmowy, którą z nim odbyliśmy zgodziliśmy się na pewną wymianę. My zaniesiemy dla niego pewien przedmiot do świątyni przeciwnego klanu, a on da nam informacje o Randalfie. Zrobiliśmy to o co nas poprosił i dzięki temu dowiedzieliśmy się kilku kolejnych informacji o naszym przeciwniku.