Kronika

Kroniki VII: Sheila

Na leśnej drodze Tomos i Drum trafiają na bandytów oraz Sheilę, której pojawienie się zmienia skład i dynamikę wyprawy.

6.06.2026 • Cad • Tomos • Kroniki Tomosa

Gdy przemierzaliśmy Wielki Las oddzielający nas od miasteczka Treoss, na jednej z polan spotkaliśmy grupę bandytów, która chciała zgrabić nasz wóz. Razem z Drumem i kobietą, która akurat też była na polance (chyba przez nich właśnie zaatakowana) poradziliśmy sobie szybko.

Niewiasta, którą uratowaliśmy jest półelfką, nazywa się Sheila i powiedziała nam, że również podróżuje do Treoss. Gdy opuściliśmy las, Sheila powiedziała nam, że poszukuje swojego brata, który już długi czas nie daje znaku życia i zaczyna się niepokoić jego losem. Drum i ja zdecydowaliśmy, że jak tylko odeskortujemy Jana do Treoss, to pomożemy jej poszukać brata, który najprawdopodobniej znajduje się gdzieś w tych okolicach. Dwa dni później zmierzaliśmy w kierunku tego lasu z nadzieją, że spotkamy tu gdzieś brata Sheili.

W mieście dowiedzieliśmy się, że słyszano pogłoski o ograch, które widziano w lesie, a brat Sheili udał się tam, aby sprawdzić, czy jest to prawda. Sheila w jakiś sposób, jak to nazwała intuicyjnie, wiedziała, w którym kierunku mamy zmierzać i po dniu błąkania się, napotkaliśmy na swej drodze dwa ogry. Muszę przyznać, że to wspaniali przeciwnicy, każdy z nich mierzył około trzech metrów i wymachiwali maczugami wielkości krasnoluda. Gdy ich tylko zobaczyłem, już miałem w głowie naszkicowany plan ataku. Gdy się tego nie spodziewali, wyskoczyłem z ukrycia i zaatakowałem jednego z nich. Później się dowiedziałem, że moi kompani również byli zaskoczeni moim atakiem i w sumie nie byli z niego za bardzo zadowoleni. Następnym razem muszę pamiętać, żeby się upewnić, czy reszta drużyny jest równie skora do walki jak ja. W walce niestety paskudnie oberwał Drum, który nie zdążył się uchylić przed jednym z ciosów i jego siła rzuciła nim na drugi koniec polanki. Gdy to zobaczyłem, krew we mnie zawrzała i zaatakowałem drugiego ogra ze zdwojoną siłą (jednego zostawiłem z rozciętą tętnicą w strumyku). Po walce musiałem poczęstować Druma moim spirytusem, bo nie wyglądał najlepiej.

Ruszyliśmy dalej, mając nadzieję, że brat Sheili nie spotkał większej grupy ogrów na drodze. Gdy skradaliśmy się niedaleko od ścieżki, która prowadziła do strumyka, zauważyliśmy w krzakach jakieś ciało. Moje podejrzenia sprawdziły się, natknęliśmy się na ciało Jandera, brata Sheili. Trochę mnie zasmucił ten fakt i widziałem, że Sheila była bardzo wstrząśnięta. Wykopaliśmy grób i złożyliśmy w nim ciało Jandera, które w wyniku śmierci jakoś dziwnie się poskręcało. Wyglądało bardzo nienaturalnie, wyschnięte na wiór.

Udaliśmy się dalej ścieżką szukając morderców brata Sheili i dotarliśmy do gruzów jakiegoś miasta. Okazało się, że miały tam swój obóz ogry i orki, których ślady widzieliśmy po drodze. Gdy im się przypatrywaliśmy, zauważyliśmy jeszcze jedną postać, a po szeroko otwartych oczach Sheili wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Po chwili Sheila powiedziała nam, że to był jej brat. Od razu przypomniałem sobie, że słyszałem o potworach, które potrafią przyjmować kształty ludzi, których zabiją. Postanowiliśmy obserwować co się będzie działo w ruinach miasta i wyczekać na dogodny moment do ataku. Taki wydarzył się pod koniec dnia, ogry chyba złupiły jakąś karawanę i świętowały zdobycie łupów. Jako że akurat ja byłem na warcie, więc pobiegłem po resztę i udaliśmy się do miejsca, gdzie przebywał Salionita, czyli stwór który podszywał się pod brata Sheili. Gdy skradaliśmy się do niego, zauważyliśmy, że stwór wyczuł naszą obecność i przygotował się do walki. Musiał być bardzo pewien swoich możliwości, ponieważ nie wzywał do pomocy ogrów. Szybko wyprowadziliśmy go z błędu, po kilku moich uderzeniach leżał na ziemi bez życia. Odgłosy walki niestety niosły się po ruinach i ogry zauważyły naszą obecność. Razem z Drumem wskoczyliśmy jeszcze do domu, w którym przebywał ten Salionita i wynieśliśmy z niego skrzynię. W skrzyni tej znaleźliśmy jakiś pergamin, który dostarczył w ciągu dnia posłaniec. Nasza ucieczka z lasu była bardzo wyczerpująca dla Druma i Sheili, ponieważ oboje byli ciężko ranni, ale po dwóch dniach dotarliśmy do drogi do Treoss.