Kronika

Kroniki LXIV: Bajarz i Złoty Kieł

Przy ognisku bajarz opowiada historię, która wciąga drużynę w losy czworga najemników wysłanych do osady Złoty Kieł. W świecie opowieści muszą ocenić oblężoną kopalnię, bandytów Krwawego Brodacza i pomoc Gerharda, która okazuje się równie groźna jak napastnicy. Opis pochodzi z relacji nielicznych ocalałych z wyprawy, którzy w majakach opowiadali, co ich spotkało.

6.07.2026 • daimonuss • Radagast • Kroniki Radagasta

Ten epizod nie był zwykłym etapem marszu ku Ogonowi Diabła. Przy ognisku drużyna wysłuchała bajarza, a jego opowieść przeniosła ich w czasy i role ludzi z dawnej historii. Ziriel stała się Arią, Goth Gordem, Radagast Razielem, a Nandin Nedem. W tej postaci trafili do środka zimy, w służbie kompanii Szarego Kruka.

Komendant najemników wysłał ich do osady górniczej Złoty Kieł, której zarządca Hamen prosił o pomoc. Większość kompanii była zajęta polowaniem na rozbitą armię księcia Magnusa Czerwonobrodego, dlatego do zadania wybrano tylko czworo ludzi. Droga prowadziła przez Czerwony Dąb na Rozstajnych Traktach i dalej przez las, aż do osady, nad którą z oddali widać było dym.

Złoty Kieł okazał się osadą niemal złamaną. Spalone chaty, uszkodzona palisada, martwi strażnicy i mieszkańcy, ranni ukryci między ruinami oraz strach przed kolejnym szturmem pokazywały, że pomoc przyszła bardzo późno. Osadę atakowali ludzie Krwawego Brodacza, wsparci przez bandy Długich Włóczni Andara i Szybkostopych półelfa Maela. Bandyci mieli przewagę liczebną, kuszników w lesie i dość sił, by dobić obrońców.

Drużyna miała ocenić sytuację i szukać posiłków. Z komina huty można było dostrzec dym innego obozu, niezwiązanego z bandytami. Tam trafili na Gerharda i jego kompanię: dobrze uzbrojonych, doświadczonych najemników, którzy nie wyglądali na rabusiów, ale nie mieli zamiaru pomagać za darmo. Dopiero wzmianka o złocie ukrytym w osadzie obudziła w Gerhardzie prawdziwe zainteresowanie.

Gerhard wysłał swoich zwiadowców i szybko ustalił, że bandyci przygotowują machinę oblężniczą. Wszystko wskazywało na to, że kolejnego dnia ruszą do ostatecznego ataku. Drużyna musiała zdecydować, czy bronić się w palisadzie, czy wyprzedzić szturm, wiedząc, że bez Gerharda osada nie ma szans.

Opowieść miała jednak okrutne zakończenie. Gerhard mógł przełamać linię bandytów i wygrać bitwę, lecz jego pomoc nie była ratunkiem, tylko innym rodzajem zagłady. Po zwycięstwie planował wymordować mieszkańców oraz ludzi Szarego Kruka i zabrać złoto. Dla Radagasta i drużyny była to historia o tym, że nie każda odsiecz jest wybawieniem, a czasem największe niebezpieczeństwo przychodzi pod sztandarem sojusznika.