Kronika

Kroniki XXIX: Prawdziwi szpiedzy

Po Orkan Kazar drużyna wraca do Astimmora z więźniem i pytaniami o prawdziwych szpiegów Mordrokka. Zielone światło, niepokój w lesie i kolejne ślady zdrady pokazują Radagastowi, że ich sukces może być jedynie fragmentem większej, cudzej gry.

1.05.2026 • Bast • Radagast • Kroniki Radagasta

W drodze do wieży Astimmora rozbiliśmy obóz. Tej nocy z okolic Wzgórza widać było słup zielonego światła, który wcześniej już widzieliśmy. Odgłosy, które słyszeliśmy w lesie przypominały ostre piski i ryki sowiniedźwiedzia, ale przecież zabiliśmy bestię… Czyżby demonolog sprowadził kolejną, a może jest ich więcej w tych lasach? Nie zwlekaliśmy długo i nad ranem byliśmy już w drodze do wieży Astimmora.

Kiedy dojechaliśmy na plażę postanowiliśmy zaczekać na półolbrzyma, który prędzej czy później zjawiłby się tutaj. Kander Khan niedługo po naszym przybyciu wrócił z miasta z zapasami. Zdziwiony był naszym obozem na plaży i mimo wyjaśnień i celów naszej niespodziewanej wizyty, stanowczo odmówił nam spotkania z jego panem. Powiedział, że znamy termin rytuału i tylko wtedy będzie sposobność na wejście do wieży. Z posępnymi minami wróciliśmy do miasta, gdzie czekali już na nas nasi kompani.

Powiedzieli nam, że zaraz po tym jak się rozdzieliliśmy, ich grupa została „nawiedzona” przez jednorożca i leśne duszki, które zesłały im wizję naszej śmierci. Miał tego dokonać sowiniedźwiedź, ale z uwagi na odległość nas dzielącą, nie puścili się za nami z ostrzeżeniem… Typowe…

Zawieźliśmy Taurusa do Bjorga, z nadzieją na pomoc w naprawie jego stanu psychicznego i przywrócenia pamięci. Ten zaaplikował mu serum prawdy, ale nic to nie dało, a tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, jak bezsilny w takich sytuacjach jest obecny szef siatki… Nocą postanowiliśmy dla własnego i Taurusa bezpieczeństwa wystawić warty. Mimo, iż Biorg się schlał jak prosię, to jednak zaufanie do niego i jego świty było zerowe. Coś tu naprawdę śmierdziało…

Mieliśmy przeczucie i wartujący Goth zauważył w korytarzu zamaskowaną postać, która wyraźnie dała znak, żebyśmy za nią poszli. Minęliśmy kuchnię, gdzie leżał pijany Stolarz i zeszliśmy do jego komnaty sypialnej. W niej za kominkiem okazało się być ukryte przejście, gdzie ku naszemu zdumieniu, w tajnej kamiennej komnacie czekały na nas zamaskowane postacie… Dwie osoby, których twarze ukryte były za białymi maskami, nie przedstawiły się, a trzeci powiedział, że na imię ma Kratos. To on opowiadał i wyjaśniał nam całą maskaradę…

Od dłuższego czasu wiedzieli, że podwójni agenci są w ich szeregach i pracują dla Ifresha. Wiedzieli, że chcą doprowadzić do upadku i zdemaskowania siatki Mordrokka, dlatego postanowili zadziałać jako pierwsi. Specjalnie, za pomocą Cienistego Węża z Baelr, wymazali pamięć Taurusowi, któremu pozostawili jednak cząstkę wiedzy na temat organizacji, dlatego, żeby celowo schwytany i przesłuchiwany wsypał wybranych, mało ważnych agentów. W końcu Oni mogliby wówczas odświeżyć szeregi siatki, a samego Taurusa odbić w odpowiednim czasie… Wiedzieli, że nieporadność, głupota i naiwność Bjorga, pozwoli im dalej z ukrycia kierować siatką Mordrokka, tak, żeby niedoszły jej przywódca był tego nieświadom… Kiedy Kratos opowiadał nam to wszystko, powoli wracało nasze zaufanie do całego tego przedstawienia, i powoli wszystko układało się w logiczną całość…

Po wszystkim trójka w maskach ponownie wyciągnęła Cienistego Węża i przystawiła do głowy Taurusa. Ten po kilku chwilach odpadł od jego płatu, a uwolniony szef siatki odzyskał skradzioną przez stworzenie pamięć. W końcu mogliśmy wypytać go o Cytadelę i jej położenie, jak również sposób, jakim mamy się tam dostać.

Taurus znał dokładne koordynaty pradawnej budowli olbrzymów. Znał również kapitana ze statkiem i załogą, który popłynie z nami w tamte, niebezpieczne wody. Cytadela znajduje się ponoć na skraju Otchłani, głębi morskiej, której dno i środowisko nigdy nie było poznane i chyba nigdy nie będzie. Niepokojącymi informacjami było to, że prawdopodobnie Cytadela wolno osuwa się, pchana prądami morskimi, w czeluście Otchłani i jest to chyba ostatni rok, w którym będzie ona jeszcze dla nas dostępna i osiągalna… Można ją zauważyć w ciemnościach głębin tylko w Święto Słońca, bo specyficzne światła biją od jej zatopionych wież. Taurus wpadł jeszcze na inny, równie ciekawy pomysł… Według niego mieliśmy sfingować własną śmierć, żeby podwójni agenci na usługach Ifresha, zostali skutecznie przekonani, że ewentualne zagrożenie z naszej strony minęło. Ten krok miał całkowicie uciąć ewentualną możliwość skojarzenia nas z ostatnimi wydarzeniami w Orkan Kazar i w Zaiharze. Kratos i reszta organizacji już wcześniej przygotowali sobowtóra Taurusa i tej nocy zanieśliśmy jego zwłoki, ze wbitym weń sztyletem, do osobnej komnaty, żeby rankiem móc swobodnie zełgać Bjorgowi, że został on zamordowany… Dzięki temu Bjorg zostanie oficjalnie szefem organizacji, myśląc, że Taurusa zamordowali ludzie Ifresha, a ludzie Ifresha będą myśleć, że to ludzie Bjorga wykończyli Taurusa lub do gry włączyła się inna grupa. Zadowoleni i podnieceni, rozwojem akcji, poszliśmy spać…

Wicher wieje...

Rok 1130 Nowej Ery, miesiąc czerwiec (tj. czerwiec 29 roku przed Zaćmieniem, dopisek po odnalezieniu kronik). Lansgard (północna Tragonia).

*– Kapitanie Tandred, rozkazy z Miasta są jasne: zabrania się przemieszczać oddziały w rejon walk, mamy czekać.

– Panie, są setki rannych i zabitych. Wsie splądrowane, drogi niebezpieczne, jakże to tak? Jutro ma przybyć oddział Lorda Zaiosa, który udzieli nam wsparcia, możemy ich zmiażdżyć w ciągu tygodnia…

– Kapitanie, chyba nie wyraziłem się jasno. Będziemy, kurwa mać, czekać tu tak długo, dopóki nie otrzymam rozkazu natarcia. Proszę zamknąć teraz swoją jadaczkę i odmaszerować. Jeśli dowiem się, że choć jedno słowo wyszło z tej rozmowy to osobiście założę panu stryczek na kark.*

Generał Gabor Młodszy, z rodziny de Deborr, w rozmowie z Kapitanem Tandredem po wybuchu Powstania Artegasa w Orkan Kazar. Dwa dni później Kapitan został powieszony jako zdrajca.

– Zaklinam się na Cztery Potęgi Akadii, że wszyscy winni tej zbrodni zostaną przykładnie ukarani! Wszyscy przywódcy tej haniebnej rebelii skończą na Wzgórzu Męki w Święto Słońca najpóźniej roku następnego!! Dlatego też w imieniu Króla zwołałem Posiedzenie Lordów, aby w trybie pilnym podnieść Podatek Wojenny. Wszyscy jesteśmy rozsądni i zdajemy sobie sprawę, że fundusze dzięki temu uzyskane wzmocnią Legion Królewski, który strzeże wewnętrznych ziem prowincji. Nasza pozytywna decyzja pozwoli ludności poczuć się znów bezpiecznie i zapewni wszystkim spokój na długie lata, a naszemu wspaniałemu miastu dominację w regionie. Wiem, że w tamtym roku podnieśliśmy podymne i zaostrzyliśmy zasady poboru wybranieckiego, ale zastanówcie się tylko, któż, jeśli nie nasz ukochany Król, ochroni naszą własność i okryje nasze czyny chwałą?! Król ma nadzieję, że postąpicie właściwie dla dobra naszego kraju, który jest w potrzebie.

Książę Yargald z Merk, Kanclerz Koronny Zaihary – reakcja na zamieszki w południowych prowincjach.

– Ależ pierdolnik!

Dowodzący Kompanią Karną Vighen, Wicehrabia Leon Eknart, widząc zgliszcza Itzen i Orkan Kazar – wypowiedź nieoficjalna.

daimonuss