Siły Plagi
Siły Plaginie są frakcją w zwykłym znaczeniu. Nie mają jawnych posłów, cechowych znaków ani świątyń, w których można szukać ich kapłanów. To nazwa nadawana wszystkiemu, co wyrasta ze skażonych ziem północno-wschodniego Beredunu: nieumarłym, chorym zwierzętom, popielnej zarazie, opuszczonym fortom, ludziom żyjącym na granicy człowieczeństwa oraz armiom, które według podań służą mitycznemu Królowi Kości.Plaga rozciąga się na północny wschód od Karabaku. Częściowo obejmuje dawne i obecne ziemie księstwa Vordrak, a znaczna część północno-wschodniego Beredunu jest przez nią zdewastowana albo odcięta od świata. Na mapach uczonych obszar ten bywa oznaczany nieprecyzyjnie: jako ziemie Plagi, Norishia umarłych, Kraj Lodowej Pustki albo po prostu biała plama, której lepiej nie wypełniać.
Choroba ludzi, zwierząt i lasów
Według najczęściej powtarzanej wersji pierwsze objawy pojawiły się krótko po Zaćmieniu. Najpierw chorowali ludzie północy: gorączkowali, czernieli od środka, tracili siły i umierali w sposób, którego kapłani nie umieli nazwać. Później zaczęły chorować zwierzęta. Stada dziczały, padały albo wracały z lasów odmienione, jakby coś chodziło w ich kościach zamiast krwi.
Z czasem upadły także wielkie lasy Norishii. Tam, gdzie dawniej rosły najstarsze bory północnego Beredunu, ziemia miała szarzeć jak popiół, kora pękać bez ognia, a liście osypywać się nawet w środku lata. Wędrowcy mówią, że Plaga nie zawsze idzie jak armia. Czasem niesie się jak pył, osiada na wodzie, wnika w ranę, czepia się ubrania i zostaje w snach.
Król Kości
Najbardziej znanym imieniem związanym z Plagą jest Król Kości. Jedni uważają go za władcę nieumarłych, inni za tytuł, który kolejne potwory przejmują po sobie, jeszcze inni za ludzką próbę nazwania czegoś, co nigdy nie miało twarzy ani korony. W opowieściach to on ma władać duchami, demonami i martwymi stworzeniami dawnej Norishii.
Z Królem Kości łączy się także chorobę zwaną Czerniakiem Króla Kości albo Przekleństwem Zza Grobu. Dotknięci nią ludzie umierają powoli i boleśnie, a choroba niszczy przede wszystkim kości. Kapłani twierdzą, że Czerniak nie przenosi się zwykłym kontaktem z chorym, lecz roznoszą go nieumarli zamieszkujący ziemie skażone Plagą. Nikt rozsądny nie traktuje tej wiedzy jako pełnej gwarancji bezpieczeństwa.
Kraj Lodowej Pustki
Jednym z najważniejszych świadectw o Pladze pozostaje testament hrabiego Vando von Trakka, ostatniego ze swego rodu. Vando, jako generał Ambardu, prowadził na wschodzie dwie kampanie wojenne. Wspominał Zachodnią Dolinę, Lodowy Fort, armie Raziela oraz Czerwone Klany orków żyjące w symbiozie z miejscowymi ludźmi i ogrzymi sługami.
Najbardziej przerażający fragment tej relacji dotyczy Obelisku Pustki, jednego z trzech monumentów stworzonych przez potęgę, która miała przejść przez te ziemie na długo przed obecnymi królestwami. Sama nazwa pozostaje niejasna: jedni traktują ją jako określenie starożytnego kultu, inni jako wojskowy kryptonim albo późniejszy dopisek kopistów. Według Vanda zniszczenie obelisku nie ocaliło żołnierzy. Wielu z nich przeżyło bitwę tylko po to, by później umrzeć od chorób kości, koszmarów i powolnego wyniszczenia, które kronikarze wiązali już z Plagą.
Vando wspominał także o dawnym nieumarłym władcy północnego Karabaku, znanym jako Lord Keth. Według jego testamentu Kościół miał niegdyś prowadzić przeciwko Kethowi długą i krwawą walkę, aż wreszcie wytępił jego krainę nieumarłych. Nie wiadomo, czy wydarzenia te miały bezpośredni związek z późniejszą Plagą, ale sam fakt, że północ znała podobne zagrożenia już wcześniej, niepokoi wielu uczonych i kapłanów.
Skąd przyszła Plaga
Nie istnieje jedna odpowiedź na pytanie, skąd wzięła się Plaga. Najpopularniejsze teorie są równie niepokojące.
Jedni mówią, że to skutek Zaćmienia: rana w świecie, która nie zamknęła się na północnym wschodzie i od tamtej pory sączy martwy popiół. Inni widzą źródło w Obeliskach Pustki, reliktach starożytnej potęgi zdolnej zatruwać ziemię, ciała i pamięć całych armii. Nikt jednak nie potrafi powiedzieć, czy nazwa obelisków opisuje ich prawdziwą naturę, czy tylko strach tych, którzy zetknęli się z ich działaniem.
Uczeni związani z dawną Norishią wspominają o Hean, najstarszym drzewie świata, które miało umrzeć tysiące lat temu. Według tej wersji wielkie lasy Norishii nie padły przypadkiem. Duchy Hean i jego najstarszych korzeni mogły przebudzić się po Zaćmieniu, ale nie jako siła życia. Raczej jako pamięć drzewa, które śniło zbyt długo pod ziemią, aż jego sen zgnił i stał się zarazą.
Są też prostsze, brutalniejsze wyjaśnienia. Plaga mogła być bronią używaną w wojnie, której nikt już nie pamięta. Mogła zostać sprowadzona przez nekromantów, którzy próbowali stworzyć armię odporną na głód, mróz i strach. Mogła wreszcie narodzić się z samego Króla Kości, jeśli ten nie jest władcą Plagi, lecz jej pierwszym zmarłym, pierwszą ofiarą albo pierwszą duszą, która odmówiła odejścia.
Granica, której nie da się utrzymać
Na zachodzie i południu Plagi stoją forty, spalone wsie, klasztory, cmentarze bez nazw i posterunki, których załogi zmieniają się częściej, niż pozwala rozsądek. Ambard, Vordrak i inne siły północy próbują utrzymywać szlaki, odbijać doliny i odgradzać żywe ziemie od martwych, lecz granica jest trudna do utrzymania.
Najgorsze w Pladze jest to, że nie zawsze wygląda jak najazd. Czasem zaczyna się od chorego psa, od popiołu na progu, od snu o białym lesie albo od bolących kości. Dlatego ludzie północnego wschodu nie pytają, czy Siły Plagi istnieją. Pytają tylko, czy w tym roku przyjdą bliżej.
Białe Chorągwie Raziela
- Typ: tajemnicza formacja wojskowa Plagi, dowodzona przez inteligentne istoty lub jedną wolę
- Zasięg: Kraj Lodowej Pustki, okolice Lodowego Fortu, dawne pola kampanii Vanda von Trakka
- Przywództwo: nieznane
- Symbol: biała chorągiew z ciemnym pęknięciem przypominającym rysę w kości
- Metody: ciche marsze, nocne okrążenia, długie oczekiwanie i uderzenia tam, gdzie straż słabnie
Białe Chorągwie Raziela są jedną z niewielu sił Plagi, którym kronikarze przypisują imię, szyk i zamiar. W relacjach Vanda von Trakka pojawiały się jako armie Raziela, ale nikt nie ma pewności, czy Raziel był wodzem, dawnym królem, nieumarłym strategiem, tytułem dowódcy, czy nazwą samej zarazy, która nauczyła się prowadzić wojnę.
Ich żołnierze nie zachowują się jak zwykli nieumarli. Nie rzucają się bezmyślnie na palisady. Potrafią obejść posterunek, odciąć wodę, zostawić chore zwierzę pod bramą albo przez wiele dni stać nieruchomo na granicy widoczności, czekając, aż zmęczenie złamie czujność straży. Dopiero wtedy ruszają.
Najbardziej niepokojące są opowieści o dowódcach Chorągwi. Podobno noszą białe maski, nie wydają rozkazów głosem i nie zostawiają śladów na śniegu. Niektórzy twierdzą, że pod maskami są ludzie. Inni, że kości. Jeszcze inni mówią, że maski są puste, a mimo to całe oddziały wykonują ich wolę.
