W tym miejscu opowieść urywa się, a Kroniki Radagasta pozostają niedokończone.
Według moich notatek ostatni raz zagraliśmy w tym składzie w listopadzie 2012 roku, a później na prawie 10 lat musiałem zrobić sobie przerwę od prowadzenia z różnych powodów.
Kiedy już odzyskałem siły i chęci, w 2020 roku, nie było już możliwości powrotu do tej samej drużyny. Głównie dlatego, że miałem już inną wizję mojego świata. Nastąpiło Zaćmienie i przyszedł czas teokratycznych imperiów, o których czym więcej myślałem, tym bardziej mnie przerażały, ale popychały nową wizję do przodu. Do dziś nie wiem dlaczego, ale konflikt w Górskim Karabachu był dla mnie iskrą, która to jakoś zainicjowała: najpierw stworzyłem krainę Karabaku, a potem poszedłem dalej, tworząc nowe krainy, takie jak Dominium Delidii, nowe konflikty i nowe przygody.
Aga, która odgrywała wcześniej postać Ziriel, zrezygnowała z dalszego grania, ale reszta ekipy, plus Sarak, który wrócił po latach do grania, chciała w to zagrać i tak powstała Kampania Północna, która wciąż trwa.
Dziękuję Bastowi za Radagasta, za jego białe oczy, ponurą konsekwencję, głód wiedzy i za kroniki, które przez lata były najpełniejszym zapisem tej drużyny. Radagast nie był łatwym bohaterem ani łatwym towarzyszem, ale właśnie dlatego tak mocno zapisał się w historii kampanii.
Dziękuję Cadowi za Gotha, kapłana Lorsha, który potrafił być jednocześnie opoką drużyny, źródłem wielkich konfliktów i człowiekiem złamanym przez śmierć syna. Goth wniósł do tej opowieści wiarę, ciężar decyzyjny i ten rodzaj uporu, bez którego wiele wypraw nigdy nie ruszyłoby z miejsca.
Dziękuję Prosiakowi za Gotreka, syna Gotha, który stworzył z ojcem jeden z najlepszych duetów tej kampanii, a później także za Nandina: elfa, szpiega i maga, który wszedł do drużyny z własnym interesem, ironią i bardzo praktycznym spojrzeniem na świat. Gotrek zostawił po sobie żal i księgi, z których Radagast dalej się uczył, a Nandin, który w poprzednich kampaniach zawsze spadał na cztery łapy, dał drużynie nową energię, nowe napięcia i świeże spojrzenie na stare sprawy.
Najbardziej dziękuję mojej małżonce, Adze, za Ziriel, elfkę wierną swoim tajemnicom i ważną dla drużyny nawet wtedy, gdy nie wszystko mówiła wprost. Ale przede wszystkim dziękuję jej za coś większego niż sama postać: za wsparcie, cierpliwość i za to, że przez te wszystkie lata pozwalała mi siadać z kumplami do stołu, prowadzić, wymyślać światy i wracać z głową pełną kolejnych historii.