Kronika

Dziennik

Zachowany fragment dziennika Aramisa dotyczy jego starszej wyprawy z Talesarem, Xinarem Angnarem, Rudym i Młodym: misji sprowadzenia Artura de Greska do Dermath oraz klątwy miasta Ewrat. Dopiero po latach Aramis dołączył do innej drużyny, znanej z kronik Tomosa, Druma i Krissa Lazarusa.

14.07.2026 • Sarak • Aramis • Dziennik Aramisa

2 października 1505

Nosiłem się z zamiarem pisania dziennika już od dłuższego czasu, ale wiele działo się w moim otoczeniu. Od czasu nierozwiązanego zadania z morderstwami w miasteczku wykonywałem drobniejsze zadania dla dobra Kościoła. Aż pewnego dnia wezwał mnie Maksymilian. Od razu wiedziałem, że kroi się coś większego, między innymi z powodu dostojnika kościelnego, który był świadkiem całej rozmowy, ale nie chciał ujawnić swojego wyglądu i tożsamości.

Sprawę przedstawiono mi bardzo konkretnie. Moje zadanie miało polegać na sprowadzeniu człowieka o imieniu Artur de Gresk z miasta Nezgor do Dermath. Człowiek ten nie tylko splugawił siebie, ale także dobre imię Kościoła. Wcześniej był kapłanem Richitera, teraz służył mrocznym mocom. Porucznik świątynny przekazał mi, że według jego informacji Artur jest przywódcą sekty "Dłoń Azdara", odłamu Ligi Amala w Nezgor.

Zadanie było wymagające. Potrzebowałem do niego ludzi. Maksymilian sugerował grupę około pięciu osób. W przypadku pełnego sukcesu mogłem najemnikom zapłacić do 100 NFL. Jeżeli sprowadzenie do Dermath nie byłoby możliwe, mieliśmy Artura uciszyć na zawsze, za co najemnicy też zostaliby nagrodzeni, ale już nie tak szczodrze.

W naszym zadaniu mógł nam pomóc zaufany Kościoła, Adrian Osk, który do pewnego stopnia przeniknął do sekty. Do zadania zabrałem się z wielkim zaangażowaniem i dumą, iż do tego stopnia zaufano moim umiejętnościom.

Musiałem znaleźć ludzi. Okazało się to nie takie proste. Ostatecznie do Nezgor ruszyliśmy w piątkę. Oferta 70 NFL zrobiła na nich wrażenie. Oprócz mnie była to dwójka, która próbowała ze mną rozwiązać zagadkę wampira: Talesar i Xinar Angnar, oraz Rudy i Młody. Z naszej grupy chyba tylko Xinara nie uznano by za zbrojnego, gdyż miał nas wspierać magią.

11 października 1505

Podróż okazała się trudna, głównie ze względu na pogodę. Zimno dawało nam się we znaki. Poznałem trochę bliżej swoich kompanów. Rudy i Młody nie byli rodzonymi braćmi, jednak zachowywali się tak, jakby tak było. Na pewno wpływ miało na to, iż Młody był niemową, a Rudy znał język migowy i był jego tłumaczem.

Od początku w Xinarze wyczułem rezerwę wobec mnie. Wydawało mi się, że przy każdej okazji szuka możliwości ośmieszenia mnie i prowokuje mnie docinkami, ale widocznie taki ma sposób widzenia świata. Talesar, można rzec, trzyma stronę Xinara prawie zawsze; widać, że znają się we dwójkę dłużej niż ja z nimi. Mam nadzieję, że znajdę bratnią duszę w Rudym. Mówił, że wyznaje Richitera, więc może lepiej będziemy się rozumieć. Ale czy ja mam ich rozumieć? Najważniejsze jest to, aby dobrze zrobili to, do czego ich wynająłem.

Przejechaliśmy przez Artum.

14 października 1505

To, co wydarzyło się wczoraj, to jedna z dziwniejszych rzeczy w moim życiu. Była piekielna zamieć, kiedy natrafiliśmy na mury miasta. Miasto wyglądało, jakby lata temu stoczyła się tu bitwa: spalone budynki, ciała zbrojnych na ulicach.

Od początku podejrzewaliśmy, że to nie jest normalne. Potężna magia rządziła tym miastem. Gdzie nie spojrzeliśmy, czuliśmy, że coś nami manipuluje. W mieście nie było śladu po zamieci, godzinami kluczyliśmy po ulicach, które jakby zmieniały się co każdą przecznicę. Wydawało się, że czas płynie raz szybciej, raz wolniej. Wszystko było opuszczone.

Po przeszukaniu najważniejszych budynków wiedzieliśmy, że jesteśmy w mieście Ewrat, które zniknęło z map 15 lat temu. Po jakimś czasie poczuliśmy się tak znużeni, że musieliśmy iść spać. I obudziliśmy się 15 lat wcześniej, przynajmniej tak to wyglądało. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że to klątwa i musimy zapobiec tragedii.

Rozpoczęliśmy śledztwo, łącząc fakty, jakie zdobywaliśmy w Ewrat sprzed 15 lat. Dzięki temu, czego dowiedzieliśmy się, przeszukując zgliszcza miasta, ustaliliśmy, iż władca miasta, książę Arturius, wyjechał z misją dyplomatyczną do Heboru. W Ewrat została jego kochanka, Ifinia, którą bardzo kochał. Po powrocie miał pojąć za żonę Kalię. Miało to być małżeństwo tylko ze względów politycznych.

W czasie, gdy Arturiusa nie było, jego miejsce chciał zająć jego brat bliźniak, spiskując z miejscowym opatem. Aby mogło do tego dojść, spiskowcy chcieli zamordować Ifinię, która z pewnością zdemaskowałaby Sergusa. Miał to zrobić Telom, jednak do tego nie doszło. Ifinia została oskarżona o czarną magię i spalona na stosie. Przyczynił się do tego opat, jak i do zabicia Sergusa przed ślubem z Kalią.

W całym tym bałaganie próbowaliśmy powstrzymać tragedię, która miała nastąpić. Niestety sam stanąłem po stronie opata, nie wiedząc, że jest on jednym z głównych winowajców. Mieliśmy zbyt mało informacji, aby powstrzymać to wszystko. Z biegiem wydarzeń zaczynaliśmy rozumieć coraz więcej, ale, jak się okazało, za mało. Wojska Sergusa zaatakowały miasto. Miasto zostało zniszczone, na pomoc Ewrat przybył hrabia Khazad, wasal Arturiusa, i rozbił wojska najemnika Anhela. Niedługo potem przybył prawdziwy Arturius. Z rozpaczy za Ifinią popełnił samobójstwo.

Tak oto przeżyliśmy zagładę Ewrat.

Obudziłem się w lesie przy ognisku z Xinarem, Talesarem, Rudym i tajemniczym nieznajomym. Młody nie żył. Byłem w szoku. Podejrzewam, że zginął, ponieważ w Ewrat poległ podczas ataku wojsk. Nieznajomy przedstawił się jako mnich z Ewrat, który zbiera informacje o klątwie rzuconej na miasto. Twierdził, że właśnie opowiedzieliśmy mu naszą wizję i że wizyty w tym mieście, na które rzucono klątwę, zdarzają się podróżującym po tej okolicy. Wszystko, co mówił, było dziwne, ale wydawał się dobrym człowiekiem.

Rudy był w kiepskim stanie psychicznym. Przeżycia w Ewrat i śmierć Młodego musiały na niego wpłynąć. Zażądał od nieznajomego, żeby pochował Młodego. Gdy ten powiedział, że musi iść, Rudy rzucił jakąś uwagę na temat kapłanów i zagroził nieznajomemu mieczem. Mogło to się źle skończyć, ale w końcu emocje opadły, a nieznajomy odszedł.

Postanowiliśmy pochować Młodego na cmentarzu w mieście Kord. W nocy rozmawiałem z Xinarem. W skrócie przekazał mi, że uważa, iż mam do niego wrogi stosunek. Powiedziałem, że przemyślę jego słowa. Rano ruszyliśmy w drogę.

16 października 1505

W Kord pochowaliśmy Młodego. Rudy sam ufundował pogrzeb. Upił się z rozpaczy tak, że nie był w stanie zobaczyć pochówku. Mam nadzieję, że jego uraza do kapłanów wynika z chwilowego załamania po stracie bliskiej osoby. Modlę się za to.

Jakby na zaprzeczenie naszej nocnej rozmowy Xinar nazwał mnie hieną, gdy zaproponowałem, aby przejrzeć rzeczy po Młodym. Obawiam się, że kiedyś mogę stracić cierpliwość i dojdzie do tragedii.

Doprowadziliśmy się w jakimś stopniu do porządku, może poza Rudym, i zregenerowaliśmy siły. Planuję jutro wyruszyć w dalszą podróż.